Wyladowlismy wiec w Maroko...Po cudnym locie samolotem ruinera, gdzie chcielismy wydac nawet ciezko zarobione pieniadze na kanapki, ktorych nie bylo, znalezlismy sie w Agadirze. W czasie lotu wykazalismy sie inwencja tworcza i stworzylismy 8 przykazan ruinera, np. Czy to w zimie czy to w lecie, nie zapomnij o jedzeniowym pakiecie czy Na straganie w dzien targowy, kupuj tagine wystrzalowy lub Chodz pragnienie usta suszy, stewardesa nie okaze dobrej duszy albo Chcesz poleciec Ryanerem wez kanapke z zoltym serem. Ogolnie celem naszego wyjazdu jest dojechanie do Mali (choc teraz chwilowo watpimy czy nam sie to uda...), wiec nie zatrzymywalismy sie na dluzej w Maroko. Z Agadiru szybko przejechalismy do Rabatu, czyli zajelo nam to cala noc, z atrakcjami typu koniec paliwa w autobusie, gdzie mielismy do zalatwienia kilka spraw! Sprawa pierwsza: wyspanie sie. Druga: zjedzenie czegos. Trzecia: wizy. Dostalimy sie do odpowiednich ambasad i tu zaczely sie schody,poniewaz malo kto tu mowi po angielsku, a my nie nie znamy francuskiego. Ogolnie to Maciek cos tam liczy po francusku, a my z Ada uzywamy poliglotlanguage z kartka i dlugopisem w reku. Po dyskusjach z panem w okienku (kazdy oczyaiscie w swoim jezyku), wydaniu mnostwa pieniedzy i posiedzeniu na krawezniku otrzymalismy wizy do Mauretanii. Pobieglismy wiec do ambasady malijskiej, w ktorej byli znacznie milsi ludzie i w 20 min mielismy juz wizy... Super ;)
Nie widzac powodu do dluzszego pobytu w tym panstwie (tzn ja widze, ale chcemy duuuuuzo zobaczyc) nastepnego dnia rozpoczal sie nasz najdalszy dzien w naszym zyciu. Przejechalismy przez prawie cala Sahara Zachodnia, ktora wyglada tak: piach, piach, piach, droga, piach, kamienie, ocean, pustynia, klif, wielblad. Jechalismy okolo 31 godz autobusem lud grand taxi, do ktorej wchodzi 7 osob. I tym sposobem znalezlismy sie w Dakhli, miescinie polozonej na fajnym cyplu, z fajnym klimatem... Ogolnie wjezdzajac do Sahary Zachodniej trzeba przygotowac sie na liczne kontrole policyjno-wojskowe. Oczywiscie wszyscy jestesmy studentami ;) A razu pewnego dostalismy nawet oferte wreczenia lapowki, ktora z gracja wysmialismy.
Jestesmy tu juz kilka dni i musze wam powiedziec; ze juz ostro poplynelismy z kasa. Przejazdy sa masakrycznie drogie, czyzbbedziemy musieli skorzystac ze stopa? :)
Pozdrawiamy wszystkie balwanki!!!!! ;-)











Nie widzac powodu do dluzszego pobytu w tym panstwie (tzn ja widze, ale chcemy duuuuuzo zobaczyc) nastepnego dnia rozpoczal sie nasz najdalszy dzien w naszym zyciu. Przejechalismy przez prawie cala Sahara Zachodnia, ktora wyglada tak: piach, piach, piach, droga, piach, kamienie, ocean, pustynia, klif, wielblad. Jechalismy okolo 31 godz autobusem lud grand taxi, do ktorej wchodzi 7 osob. I tym sposobem znalezlismy sie w Dakhli, miescinie polozonej na fajnym cyplu, z fajnym klimatem... Ogolnie wjezdzajac do Sahary Zachodniej trzeba przygotowac sie na liczne kontrole policyjno-wojskowe. Oczywiscie wszyscy jestesmy studentami ;) A razu pewnego dostalismy nawet oferte wreczenia lapowki, ktora z gracja wysmialismy.
Jestesmy tu juz kilka dni i musze wam powiedziec; ze juz ostro poplynelismy z kasa. Przejazdy sa masakrycznie drogie, czyzbbedziemy musieli skorzystac ze stopa? :)
Pozdrawiamy wszystkie balwanki!!!!! ;-)











